Wyniki wyszukiwania
- Produkty od 1 do 10 z 10
- |
- Pokaż na stronie:
- |
- Sortuj wg:
-
CD
BLUE EFFECT (Modry Efekt) - BLUE EFFECT - Kingdom Of Life +10 - ITA Eastern Time Expanded Edition - POSŁUCHAJ - VERY RAREcena: 60,00 zł / 15,00 EUR
Blue Effect (potem Modry Efekt) to chyba najlepsza czeska grupa - ze świetnym, by nie powiedzieć obłędnym gitarzystą Radimem Hladikiem. Ten wybitny, progresywny album bez wątpienia należy do PIERWSZEJ PIĄTKI ROCKA z Bloku Wschodniego! Nagrany w 1969 i 1970 winyl "Kingdom Of Life" przygotowany został z myślą o sprzedaży na rynek krajów Bloku Wschodniego. Tak naprawdę był to debiutancki LP "Meditace" (1970), z tą różnicą, że cztery kawałki z pierwszej strony zaśpiewane oryginalnie po czesku (umieszczone w bonusach - obok 6 nagrań z singli) zostały zastąpione angielskimi słowami nowego wokalisty i alternatywną okładką. Połączenie stylistyki Jethro Tull, Ten Years After, Led Zeppelin i The Moody Blues. Dlaczego u nas nie nagrywano takich płyt?!? Na tym 80-minutowym CD umieszczono wszystkie nagrania z wczesnego psych-progresywnego okresu twórczości zespołu, a który już w 1970 roku poszedł w nieco bardziej jazzowe, równie ekscytujące rejony. Absolutny mus! (JL) -
CD
BLUE EFFECT (Modry Efekt) - BLUE EFFECT & JAZZ Q PRAHA - Coniunctio - KRAY Editioncena: 80,00 zł / 20,00 EUR
"Jeszcze w składzie z pierwszym wokalistą muzycy The Blue Effect coraz bardziej ukierunkowywali się w stronę jazzu, gdyż po pierwsze na zdobywającą coraz większą popularność 'muzykę uciskanych amerykańskich mniejszości' decyzyjne grona w Czechosłowacji patrzyły przychylnym okiem, a po drugie utwory instrumentalne, czy też abstrakcyjne tytuły nie wchodziły w konflikt z wszechobecną cenzurą. W marcu 1970 roku instrumentalne trio The Blue Effect w składzie: Hladík, Kozel i Čech ponownie weszło do praskiego studia nagraniowego Suprahopnu żeby wraz z free-jazzową, praską formacją Jazz Q Praha (prowadzoną wówczas przez wirtuoza gry na dętych Jiří Stivína i klawiszowca Martina Kratochvíla ) podczas jednodniowej sesji zarejestrować coś na kształt nowoczesnego, jazz-rockowego odpowiednika klasycznego albumu Ornette Colemana Free Jazz: A Collective Improvisation (Atlantic, 1961) na którym (pisząc skrótowo) dwa kwartety jazzowe - w tym dwie sekcje rytmiczne - grały swoje, ale... obok siebie. Czytelników uciekających właśnie w popłochu (albo przerzucających kartkę) proszę o cierpliwość, gdyż czeska 'super-sesja' okazała się być dziełem bardzo udanym, momentami genialnym, choć nie wolnym od kakofonicznych, trudnych do wytrzymania fragmentów. Pierwszą stronę wydanego jeszcze w 1970 nakładem Supraphonu ale dla członków Czeskiego Klubu Płytowego roku LP Coniunctio wypełnił skomponowany przez dwóch liderów Jazz Q, blisko 20-minutowy Coniunctio I (In Memoriam Lubomíra Pristofa) - wykonany przez obie formacje. Trudno opisać tę kompozycję, gdyż działo się w niej bardzo wiele! Po kakofonicznym i teoretycznie trudnym do zniesienia, 30-sekundowym wstępie, z chaosu wyłoniło się zespołowe, zdecydowanie progresywne, choć bliskie anarchii granie z Radimem Hladíkiem grającym w prawym kanale soczyste, przesterowane solo, podczas gry w lewej części muzycy Jazz Q próbowali go 'wytrącić z równowagi', ale jednocześnie przenikliwymi i zagranymi nieco 'obok' dźwiękami saksofonu, organów i demolowanej przez perkusistę bębnów dodawali tej muzyce swoistego kolorytu. Nie da się ukryć, że najlepsze granie pojawiło się w 8 minucie, kiedy w obu kanałach niepodzielnie królował swoim pokręconym, progresywnym boogie, gitarzysta. Potem nastąpił 6-minutowy, pozbawiony pierwiastków rockowych fragment zawłaszczony najpierw przez urokliwie improwizującego na flecie Stivína, którego potem zastąpili pozostali trzej muzycy, by wreszcie w 15 minucie, po kolejnym stylistycznym nawrocie na krótko powróciła rockowa magia, gdyż obie formacje zabrzmiały razem jak mocno pokręcone Jethro Tull... Ostatnie 3 minuty utworu poświęcono na konsekwentne wyciszenie emocji... W sumie jest to kawał odważnego i głośnego grania które w 1970 roku z pewnością nie przyniosło tym muzykom wstydu! Jaka szkoda, że w Polsce nikt tak wówczas (jazz-rockowo) nie grał! Drugą stronę rozpoczynał trwający 6 minut utwór Návštěva U Tety Markéty, Vypití Šálku Čaje (w wersji eksportowej zatytułowany A Visit To Aunty Margaret For A Cup Of Tea) - fragment którym zachwyciłem się blisko 30 lat temu - niemal ignorując pierwszą część albumu! Zdominowany przez wyjątkowo rockowo nastawiony, ale grający w dość średnim tempie Blue Effect, ten ozdobiony kapitalnymi, jethrotullowskimi partiami fletu lidera Jazz Q i jednocześnie przepełniony smakowitymi, zadziornymi, gitarowymi solówkami kawałek brzmiał równie dobrze (jak nie lepiej) jak najlepsze, progresywne grupy z Wysp Brytyjskich! Co ważne, w tym utworze Hladík jasno pokazał w jakim kierunku podąży na kolejnej, dużej płycie! Dla odmiany, w trwającym 7 minut i kompletnie jazzowym Asi Půjdem Se Psem Ven (Perhaps We'll Probably Take The Dog Out) wystąpił wyłącznie Jazz Q Praha - a który w swoim free -jazzowym stylu przetestował wytrzymałość materiałową saksofonu, fortepianu, kontrabasu i zestawu perkusyjnego. Całość zamykał skomponowany przez Hladíka i Stivína i wykonany przez oba bandy, ponad 7-minutowy Coniunctio II - oparty na lekko rozkołysanym, powolnym, rockowym rytmie jakby blues-progresywny (w połowie bliski free-jazzowej stylistyce) numer zdominowany przez zawodzącego na gitarze Hladika, podgrywającego psychodelicznie na organach Kratochvíla i dmącego niemiłosiernie w saksofon Stivína. W moim odczuciu LP Coniunctio to taki ostatni punkt graniczny pomiędzy pełnym pasji, odważnym, wczesnym, pionierskim jazz-rockiem a miejscem zwanym Jazz, gdzie jest chłodno, obco i które chce się jak najszybciej opuścić. Już 3-4 lata później tego typu album, w części rockowej grany bardziej zachowawczo, prawdopodobnie w stylistyce fusion i poddany nowocześniejszej produkcji - byłby dla mnie trudny do wysłuchania. Jak już wspomniałem, zrealizowany w cieniutkiej, łatwo ulegającej zużyciu okładce (z dwoma zdjęciami na tyle) album ukazał się także w wersji eksportowej z granatowym labelem Supraphonu na winylu - z laminowanym, błyszczącym i niemal identycznym frontem, ale tylko z jednym zdjęciem grających razem w studio obu formacji na tylnej kopercie. Na koniec dodam, że płyta uważana jest za pełnoprawny, dyskograficzny tytuł obu formacji, tak więc pojawi się również dalej, jako debiut grupy Jazz Q!" RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO. Edycja limitowana, nowa, zafoliowana. -
CD
BLUE EFFECT (Modry Efekt) - BLUE EFFECT / MODRY EFEKT - Modry Efekt A Radim Hladik - KRAY Editioncena: 80,00 zł / 20,00 EUR
"Ten pochodzący z Pragi i założony w listopadzie 1968 roku zespół jest moim skromnym zdaniem najlepszą a z pewnością najbardziej wszechstronną, rockową formacją jaka kiedykolwiek powstała w Czechosłowacji a także - teraz będzie nieco kontrowersyjnie - w całym Bloku Wschodnim! Prowadzony przez doskonałego Radima Hladíka - bez wątpienia najwybitniejszego gitarzystę w tej części Europy (grającego również na elektrycznych organach, flecie i sitarze), zespół tworzyli początkowo wokalista Vladimír J. Mišík, grający również na organach, drugi gitarzysta Miloš Svoboda, basista Jiří Kozel oraz wyśmienity perkusista Vlado Čech. Warto wiedzieć, że Hladik grał wcześniej w popularnej grupie The Matadors, w której przez moment pojawił się również Mišík. (...) Pod koniec 1974 roku nakładem Supraphon/Artia (już z jasnopomarańczową nalepką Supraphonu na płycie) ukazał się przeznaczony na eksport do 'bratnich krajów' LP A Benefit Of Radim Hladík - całkowicie instrumentalny album ozdobiony kolorowym zdjęciem grającego za złotym Gibsonie Hladika i co ciekawe - sygnowany nazwą The Blue Effect! Już w 1975 roku do czeskich sklepów trafił identyczny, choć wydany w całkowicie zmienionej, nieco abstrakcyjnej okładce (wyglądającej jak kolejny album węgierskiej grupy Locomotiv GT...) i wzbogacony 4-stronicową wkładką ze zdjęciami i tekstami - wspomniany stronę wcześniej LP Modrý Efekt & Radim Hladík. Widać, że nasz Radim zdecydował się promować swoje nazwisko, a to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego - zwłaszcza w opinii innych członków zespołu... Warto dodać, że w nagraniu płyty wzięli gościnny udział grający na flecie Jiří Stivín oraz obsługujący elektryczny fortepian Martin Kratochvíl - wówczas już samotny lider Jazz Q. Oprócz okładki i tytułu, jedyną różnicą z wersją eksportową był fakt zamiany ze sobą 2 i 3 nagrania na pierwszej stronie. Tak więc bierzemy się za czeską edycję z lokomotywą... Pierwszą stronę otwierał trwający aż 10 minut Boty (Shoes) - będący inną, w sumie niewiele zmienioną wersją utworu Je Třeba Obout Boty A Pak Dlouho Jít (One Must First Put On Shoes And Then Walk) - znanego z Nová Syntéza 2. Przyznam się, że pozbawiona wokalu i orkiestry, ale za to zagrana z większym zębem (choć zawierająca przepiękne, delikatne solo na flecie Jiří santanowską solówkę gitary i a i tę santanowską solówkę gitary) i momentami zdecydowanie hard-rockowa, ta w sumie oryginalna wersja bardziej mi się podobała! Kolejnym fragmentem był przepiękny, balladowo-rockowy numer oparty na powracającym, bardzo melodyjnym temacie wykreowanym przez ponakładanych na siebie w różnych odstępach, łkające i zawodzące, elektryczne gitary Čajovna (Tea-Room), czyli chyba najbardziej popularny wśród fanów zespołu utwór, będący połączeniem stylistyki romantycznego Petera Greena z moimi ukochanymi Wishbone Ash z okresu LP Argus. Ponoć to właśnie przez ten utwór płyta została wstrzymana na blisko 2 lata! Ale dlaczego? Z powodu cenzury? Przecież to instrumental... Trzecim na płycie fragmentem był zagrany w dość połamanych rytmach, pełen nagłych zakrętów, improwizowany Skládanka (Jigsaw Puzzle) - trwająca 6 minut, bardzo intensywna kompozycja w której obok grających swoje Hladíka i Semelki prym wiódł wygrywający zwariowane i niemal szaleńcze dźwięki na flecie Stivín. Pewną chwilą oddechu był przywodzący bardzo wczesne dokonania Jana Akkermana z grupą Focus - Ztráty A Nálezy (Lost-And-Found) - niewiele ponad 5-minutowy, w sumie bardzo ładny kawałek, choć linia melodyczna tego jednego, długiego sola gitary mogłaby być bardziej dopracowana... Ostatnim nagraniem na LP Modrý Efekt & Radim Hladík i A Benefit Of Radim Hladík był oparty początkowo na chwytliwej, gitarowej zagrywce (jakby wziętej z albumu grupy Mountain) a zdominowany przez stylistykę wczesnego, czyli jeszcze przyjemnego dla ucha jazz-fusion, 12 i pół-minutowy Hypertenze (Hypertension). Główną rolę odgrywały tutaj mocno zawiłe i zagrane na dużej prędkości dźwięki elektrycznej gitary, saksofonu Stivina oraz elektrycznego pianina Kratochvíla, choć mnie znacznie bardziej przypadł do gustu następujący zaraz potem, pełen oddechu, znacznie spokojniejszy środkowy moment, po którym pojawiła się nieźle zakręcona i zagrana w rakietowym tempie partia basu, zaś całość podsumowała narastająca powoli i ponownie przypominająca melodykę grupę Focus, niespokojna koda." RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO. -
CD
BLUE EFFECT (Modry Efekt) - MODRY EFEKT – 33 (+3) - Supraphon Digipak Remastered Editioncena: 90,00 zł / 22,50 EUR
Jeszcze we wrześniu i październiku 1980 w trio zarejestrowany został ósmy (albo dziewiąty - licząc w dużej mierze powtórkowy LP Kingdom Of Life) i niestety ostatni longplay pod nazwą M. Efekt. Płytę zatytułowaną 33 wydał już w 1981 roku Supraphon i zawierała ona cztery, rozbudowane i z reguły bardzo dobre kompozycje podzielone na dwie strony winylu: część pierwsza wyszła spod ręki Hladika a stronę B napisał Semelka. Dużą zaletą tej muzyki było bardzo tradycyjne, jak na 1981 rok, rockowe brzmienie, no i powrót dominujących, gitarowych brzmień - mocno ograniczonych na poprzednim longplayu. Warto też wspomnieć, że w nagraniu płyty wzięli udział Martin Kratochvil - fortepian, Jiří Stivín - flet oraz były basista zespołu - Josef Kůstka - śpiew. Całość otwierał doskonały, zdecydowanie progresywny Třiatřicet - trwający 14 i pół minuty, dość zmienny stylistycznie i z niemenowską pasją zaśpiewany fragment, ale jak już wspomniałem - zdominowany przez kapitalne, dynamiczne i wyjątkowo solidne frazy elektrycznej gitary nawiązujące do szkoły Howe'a i Gilmoura. Oczywiście nieco kosmicznie (a krótkimi chwilami niemal nowofalowo) pobrzmiewające syntezatory próbowały zdominować tę muzykę, ale Hladík się nie dał! No i bębnienie Vlado Čecha jak zawsze było rewelacyjne! Nie chcę być złośliwy, ale jak sobie pomyślę o poziomie ówczesnego, rockowego grania w Polsce, to ogarnia mnie autentyczna zazdrość! Drugim nagraniem był 7-minutowy Avignonské Slečny Z Prahy - bardzo łagodnie, niemal pastoralnie rozpoczęty fragment, który potem przeistoczył się w kolejny, soft-progresywny kawałek w stylu Focus i Camel. Rozpoczynający drugą część, niemal 9-minutowy Občasná Pánská Jízda za wyjątkiem kilku zadziornych i połamanej rytmicznie, krótszych fragmentów utrzymany był z reguły w dość wolnym rytmie i za sprawą genialnych zagrań Radima Hladíka ponownie przywodził na myśl klasyczne nagrania Focus, Camel i Steve'a Hacketta. Natomiast zamykający ostatnią płytę Kohoutek Kamarádství Dokapává tak jak poprzednik oparty był na niemal idealnym współbrzmieniu ciepło brzmiących syntezatorów i zamaszystych, gitarowych partii, z czego największe robiła narastająca powoli, perfekcyjnie zagrana i co ważne - melodyjna solówka w drugiej połowie utworu. Uwaga! W wersji CD kolejność ostatnich dwóch nagrań została zamieniona - nawet jeśli booklet pokazywał inaczej! I to był już koniec płytowej działalności (nie licząc kilku singli) tej wspaniałej formacji - jeszcze raz powtórzę, że z pewnością najlepszej, najbardziej wszechstronnej - jaka w latach 70. działała w Bloku Wschodnim! Przyznam się, że trochę nie doceniałem zespołu Hladíka! Zasłuchiwałem się w 2-3 wczesnych tytułach a resztę miałam raczej... w poważaniu. I dopiero teraz, kiedy skończyłem przesłuchiwać dokładnie wszystkie te albumy - dopiero teraz do mnie dotarło, jak doskonała ta muzyka i na jak wysokim i co ważne - niezmiennie równym poziomie stała przez długie lata! Ja rozumiem, że zaraz odezwą się głosy, że jest przecież Omega (uwielbiam, ale po 1975 to już nie było to...), że Breakout (świetny, ale po 1971 mocno nierówny i przestał się rozwijać), że SBB (bez jednej, doskonałej płyty w dorobku; totalnie przereklamowany, uwielbiany głównie w Polsce, choć ceniony na świecie) a może rumuński Phoenix (kapitalny, ale ich dorobek był niezbyt okazały...). Już tak na koniec dodam, że w 1981 roku zespół się rozpadł, gdyż wokalista oraz wierny Hladíkowi od zawsze perkusista Čech odeszli, żeby założyć grupę Lešek Semelka & S.L.S. Natomiast w późniejszym latach samotny gitarzysta praktycznie skazany został na pracę z różnymi, przypadkowymi składami, zaś efektem tych działań była zrealizowana w 1983 płytka Supraphonu: Něžná/Záhada Jmelí (1983) - z balladową i kompletnie nijaką stroną A i niezłą, hard-rockową stroną B. Natomiast w 1987 na rynek trafił nieznany mi Doktor/Čajovna (Supraphon, 1987). Niestety jeszcze w 1986 roku doskonały perkusista (porównywany w ojczyźnie do Johna Bonhama) Vlado Čech zmarł przedwcześnie z powodu alkoholizmu..." RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO. Wydanie w digipaku z trzema bonusami. -
CD
BLUE EFFECT (Modry Efekt) - MODRY EFEKT – Svět Hledačů (+7) - Supraphon Digipak Remastered Editioncena: 90,00 zł / 22,50 EUR
"Album Svět Hledačů jest najwyżej ocenionym (4.31 na 5) tytułem grupy na tworzonej przez (coraz młodszych) fanów i różnego rodzaju mądrali stronie progarchives.com, zaś Meditace (3.23/5) i Nová Syntéza 2 (3.29/5) - najgorzej, co może nie jest do końca miarodajne (na różne tytuły zespołu głosowało zaledwie 70-160 osób), ale świadczy o tym jaki rodzaj progresywnego rocka jest obecnie najlepiej odbierany wśród internautów... Po wydaniu albumu z zespołu odszedł skonfliktowany z wokalistą Veselý, zaś w 1980 roku nakładem Supraphonu ukazał się bardzo przeciętny singiel Žena V Okně / Známe Se Dál - sygnowany nazwą Lešek Semelka M. Efekt." RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO. Wydanie w digipaku, 7 bonusów. -
LP
BLUE EFFECT (Modry Efekt) - BLUE EFFECT - Kingdom Of Life - CZECH Supraphon 2025 Presscena: 150,00 zł / 37,50 EUR
Nowa reedycja z 2025 roku. "W październiku 1970 The Blue Effect wszedł na jeden dzień do studia nagraniowego, żeby przygotować trzy, angielskojęzyczne wersje na planowaną przez Supraphon/Artia (eksportową filię czeskiej wytwórni) nową, przeznaczoną wyłącznie na wschodnioeuropejskie rynki i niedostępną w czeskich sklepach edycję debiutu. Do oryginalnych, instrumentalnych podkładów, moim zdaniem mniej przekonujący od poprzednika Semelka dodał nowe linie wokalne do Paměť Lásky - teraz przemianowanego na Kingdom Of Life; Fénix nazywał się You'll Stay With Me, zaś Stroj na nic zatytułowano Brother's Song. Natomiast oryginalna, czeska ścieżka do utworu Blue Effect Street została prawdopodobnie zastąpiona starą, angielską wersją Mišíka i zmieniona na White Hair. Druga, anglojęzyczna strona albumu Meditace pozostała nietknięta i na obu tytułach jest identyczna. Dodam tylko, że z utworu Kingdom Of Life zniknęła początkowa partia sitaru, zaś do środkowej, delikatnej partii kwartetu smyczkowego (chyba niepotrzebnie) dodano melodyjne frazy fortepianu, natomiast w miejsce czeskiej deklamacji dawno zapomnianego Miloša Svobody wklejono bardziej zdecydowane, angielskie słowa wypowiedziane przez... portiera w studiach Supraphonu! Wydany w atrakcyjnej i całkowicie zmienionej w porównaniu z Meditace, laminowanej okładce LP Kingdom Of Life trafił na 'bratnie' rynki płytowe w 1971 roku i przez lata był jedną z najbardziej poszukiwanych, 'wschodnich' pozycji przez zachodnich fanów psychodelicznego i progresywnego rocka. Dodam tylko, że baaardzo rzadkie, pierwsze tłoczenie (72 1) posiadało granatowy, winylowy label z unikalnym, bardzo dużym, półkolistym napisem Supraphonu." RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO. -
LP
BLUE EFFECT (Modry Efekt) - BLUE EFFECT - Meditace - CZE Supraphon Press - POSŁUCHAJcena: 150,00 zł / 37,50 EUR
"W kwietniu 1969 w studiach wytwórni Supraphon zespół zaczął nagrywać dużą płytę, ale zarejestrowano tylko jeden utwór (ale jaki!) - ostatni w składzie ze Svobodą. Zdecydowaną większość pracy wykonano dopiero pomiędzy czerwcem i sierpniem, zaś jesienią do sklepów w formie zajawki trafił wydany w zwykłej, firmowej kopercie bardzo udany singiel Fenix/Stroj na nic. Oba nagrania trafiły również na wydany dopiero w czerwcu 1970 roku, doskonały LP Meditace. Nieco uprzedzając fakty, warto wiedzieć, że warstwa tekstowa pierwszych czterech utworów (czyli niemal całej pierwszej strony) składających się na inspirowaną wydarzeniami politycznymi z 1968 roku (Praska Wiosna a potem inwazja wojsk Bloku Wschodniego na Czechosłowację) koncepcyjną suitę 'Meditace' została zakwestionowana przez wręcz szalejącą w kraju cenzurę i album został wstrzymany do momentu, aż nie powstaną nowe wersje. Tak więc kolejny tekściarz dorobił naprędce nowe, pozbawione ideologicznego wydźwięku słowa, które jednak według tych którzy słyszeli zaginioną od zawsze wersję oryginalną nie posiadały już tej siły przekazu. O dziwo, tytuł płyty został niezmieniony! Zrealizowany w mono (z jasnokremową nalepką Supraphonu) i w stereo (z niby-eliptycznym, srebrnym logo wytwórni na ciemnoniebieskim tle) i bardzo delikatnej, cienkiej i bardzo podatnej na zagięcia i starcia pojedynczej okładce (niemal w całości skomponowany przez lidera) album był doskonałą kompilacją tego, co w nowym, europejskim rocku było najlepsze w 1969 roku! Zespół w perfekcyjny sposób potrafił do swojej stylistyki zasymilować wpływy takich grup, jak Cream, Ten Years After, Led Zeppelin, Jethro Tull i oczywiście The Beatles. Przy okazji należy dodać, że jednocześnie nie szczędzono pieniędzy na aranżacje, więc soczyste partie smyczków, bądź dętych co i rusz pojawiały się w kluczowych fragmentach większości kompozycji. Płytę rozpoczynały tajemnicze i mocno psychodeliczne dźwięki sitaru (o dziwo wycięte chyba ze wszystkich późniejszych wydań - łącznię z ostatnimi...), czyli Paměť Lásky - moim skromnym najpiękniejszy fragment albumu i jeden z moich (wielu, co prawda) definitywnych momentów w historii rejestrowanego dźwięku! Nagrany jeszcze w kwietniu 1969 roku i zaśpiewany przez wypchniętego wkrótce potem z grupy Miloša Svobodę był moim zdaniem zaklętym w te dźwięki wielkim krzykiem rozpaczy i żalu pognębionych przez 'bratnie narody' Czechów i Słowaków. Wzbogacony żarliwą melodeklamacją, oparty na bardzo chwytliwej i genialnej w swojej prostocie melodii przywołującej chóralne zaśpiewy średniowiecznych rycerzy, zaaranżowany z pomocą smyczków i dętych, zagrany w średnim, lekko rozkołysanym, niby-marszowym tempie fragment po prostu chwyta ze serce i nie chce puścić. Polskich słuchaczy oczywiście pewnie rozśmieszą sława jak 'láska je věčná' ('miłość nigdy się nie kończy'), ale zapewniam, że nasi południowi sąsiedzi pewnie również uśmiechają się pod nosem przy najbardziej poruszających poetyckich wersach wyśpiewywanych przez Czesława Niemena czy Marka Grechutę. Takie są te nasze mowy... W zupełnie innym, zdecydowanie pogodniejszym nastroju utrzymany był zdecydowanie rockowy i okraszony magicznymi dźwiękami sitaru Blue Effect Street - skomponowany przez Mišíka i oparty na bardzo chwytliwym, gitarowym riffie i nieco rozbujanym rytmie, kapitalny, hippisowski numer z krótką, ale za to bardzo efektowną solówką gitary Hladíka. Wydany kilka miesięcy wcześniej na A-stronie singla Fénix był powoli narastającą i pełną emocji rockową balladą zaśpiewaną w nieco 'festiwalowym' (Sopot, Opole itd.) stylu, ale końcowy efekt okazał się wyborny! Kolejny na płycie, trwający jedynie 2 i pół minuty, zdecydowanie rockowy Stroj Na Nic był zbudowanym na gęstej grze bębnów fragmentem przywodzącym gitarowe dokonania Led Zeppelin oraz melodykę Fire grupy The Jimi Hendrix Experience. Pierwszą, w całości zaśpiewaną po czesku i trwającą zaledwie 17 minut stronę winylowej płyty zamykała krótka, instrumentalna i delikatnie zaaranżowana na gitarę akustyczną, obój i kwartet smyczkowy wersja singlowego Sluneční Hrob. Drugą, zaśpiewaną wyłącznie po angielsku przez Mišíka część rozpoczynał w efektownym stylu Little Girl - kapitalny, bardzo wówczas na czasie blues-progresywny kawałek z partią fujarki i jazzującego sola gitary,będący połączeniem stylistyki Jethro Tull i Ten Years After. Nieco bardziej stonowany charakter nosił sympatycznie rozkołysany Deserted Alley - niemal hipnotyczny, ale chwytliwy numer oparty na współbrzmieniu akustycznych i elektrycznych gitar i świetnej, mocno zajętej sekcji rytmicznej. Kolejne 8 minut wypełnił napisany wyjątkowo przez cały zespół, doskonały Blues About Stone, czyli eee, bluesowy, baaardzo powoli rozwijający się fragment przywodzący dokonania takich zespołów, jak Ten Years After, Led Zeppelin i Keef Hartley Band. Przedostatni na płycie Rainy Day nawiązywał trochę do łagodniejszej, nieco funkującej, chwilami niemal jazzującej strony twórczości Jimiego Hendrixa, aczkolwiek w refrenach zespół potrafił również ostro i soczyście przyłożyć a także z nagła zmienić rytmikę, żeby lider mógł uderzyć słuchacza kolejnym, doskonałym solem! Trwający niecałe 40 minut album kończył dość trudny do zakwalifikowania, mocno połamany rytmicznie i pełen zmiennych nastrojów Where Is My Star - dość unikalne połączenie boogie oraz ciężkiego rocka z kolejną, efektowną solówką gitary. Cóż to za zróżnicowana i zarazem wspaniała płyta! Obecnie, bardzo nieliczne świetnie zachowane egzemplarze (zwłaszcza w niepogiętej i niepościeranej okładce) osiągają cenę 200 euro. Niestety ten uwielbiany od lat przez fanów klasycznego rocka tytuł w momencie wydania okazał się sukcesem bardzo umiarkowanym. Co gorsza, zespół w głównej mierze winił za ten stan (zachowującego się niczym rockowa gwiazda) wokalistę i jego nieposkromioną skłonność do śpiewania angielskich tekstów." RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO. Wydanie z 2017 roku, zafoliowane. -
CD
BLUE EFFECT (Modry Efekt) - BLUE EFFECT - 1969-1981 - 8 Czech Albums + singles (9CD Box) - POSŁUCHAJcena: 300,00 zł / 75,00 EUR
Ładnie wydany, 9-płytowy box zawierający wszystkie 8 katalogowych albumów z lat 1969-1981 oraz dodatkowy CD z nagraniami singlowymi oraz rarytasami. Nie wiem skąd na pudełku data 1989 - prawdopodobnie wówczas zespół uległ rozpadowi. Właściwie wszystkie tytuły można polecić - łącznie z ostatnimi, zaskakująco dobrymi albumami! Kawał doskonałej muzyki! Box nie zawiera eksportowego LP "Kingdom Of Life" (1971) - wydanego oddzielnie we Włoszech. Gorąco polecam! -
LP
BLUE EFFECT (Modry Efekt) - BLUE EFFECT - A Benefit Of Radim Hladik - CZECHOSLOVAKIAN Supraphon 1978 EXPORT Press - NEAR MINT VINTAGE VINYLcena: 300,00 zł / 75,00 EUR
ANALOGOWE BRZMIENIE! Bardzo rzadkie, czechosłowackie eksportowe tłoczenie w specjalnej okładce Supraphonu (z 1978 roku) kapitalnego, jazz-rockowego, gitarowego albumu powstałego w 1974 roku. Blue Effect (a potem Modry Efekt) to chyba najlepsza czeska grupa - ze świetnym, by nie powiedzieć obłędnym gitarzystą Radimem Hladikiem. Laminowana na froncie okładka jest niemal perfekcyjna: MINT(-) / Winyl chyba niegrany: MINT(-) -
LP
BLUE EFFECT (Modry Efekt) - BLUE EFFECT / MODRY EFEKT - Modry Efekt A Radim Hladik - CZECH Supraphon 2024 Presscena: 150,00 zł / 37,50 EUR
Nowa reeducja z 2024 roku. "Ten pochodzący z Pragi i założony w listopadzie 1968 roku zespół jest moim skromnym zdaniem najlepszą a z pewnością najbardziej wszechstronną, rockową formacją jaka kiedykolwiek powstała w Czechosłowacji a także - teraz będzie nieco kontrowersyjnie - w całym Bloku Wschodnim! Prowadzony przez doskonałego Radima Hladíka - bez wątpienia najwybitniejszego gitarzystę w tej części Europy (grającego również na elektrycznych organach, flecie i sitarze), zespół tworzyli początkowo wokalista Vladimír J. Mišík, grający również na organach, drugi gitarzysta Miloš Svoboda, basista Jiří Kozel oraz wyśmienity perkusista Vlado Čech. Warto wiedzieć, że Hladik grał wcześniej w popularnej grupie The Matadors, w której przez moment pojawił się również Mišík. (...) Pod koniec 1974 roku nakładem Supraphon/Artia (już z jasnopomarańczową nalepką Supraphonu na płycie) ukazał się przeznaczony na eksport do 'bratnich krajów' LP A Benefit Of Radim Hladík - całkowicie instrumentalny album ozdobiony kolorowym zdjęciem grającego za złotym Gibsonie Hladika i co ciekawe - sygnowany nazwą The Blue Effect! Już w 1975 roku do czeskich sklepów trafił identyczny, choć wydany w całkowicie zmienionej, nieco abstrakcyjnej okładce (wyglądającej jak kolejny album węgierskiej grupy Locomotiv GT...) i wzbogacony 4-stronicową wkładką ze zdjęciami i tekstami - wspomniany stronę wcześniej LP Modrý Efekt & Radim Hladík. Widać, że nasz Radim zdecydował się promować swoje nazwisko, a to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego - zwłaszcza w opinii innych członków zespołu... Warto dodać, że w nagraniu płyty wzięli gościnny udział grający na flecie Jiří Stivín oraz obsługujący elektryczny fortepian Martin Kratochvíl - wówczas już samotny lider Jazz Q. Oprócz okładki i tytułu, jedyną różnicą z wersją eksportową był fakt zamiany ze sobą 2 i 3 nagrania na pierwszej stronie. Tak więc bierzemy się za czeską edycję z lokomotywą... Pierwszą stronę otwierał trwający aż 10 minut Boty (Shoes) - będący inną, w sumie niewiele zmienioną wersją utworu Je Třeba Obout Boty A Pak Dlouho Jít (One Must First Put On Shoes And Then Walk) - znanego z Nová Syntéza 2. Przyznam się, że pozbawiona wokalu i orkiestry, ale za to zagrana z większym zębem (choć zawierająca przepiękne, delikatne solo na flecie Jiří santanowską solówkę gitary i a i tę santanowską solówkę gitary) i momentami zdecydowanie hard-rockowa, ta w sumie oryginalna wersja bardziej mi się podobała! Kolejnym fragmentem był przepiękny, balladowo-rockowy numer oparty na powracającym, bardzo melodyjnym temacie wykreowanym przez ponakładanych na siebie w różnych odstępach, łkające i zawodzące, elektryczne gitary Čajovna (Tea-Room), czyli chyba najbardziej popularny wśród fanów zespołu utwór, będący połączeniem stylistyki romantycznego Petera Greena z moimi ukochanymi Wishbone Ash z okresu LP Argus. Ponoć to właśnie przez ten utwór płyta została wstrzymana na blisko 2 lata! Ale dlaczego? Z powodu cenzury? Przecież to instrumental... Trzecim na płycie fragmentem był zagrany w dość połamanych rytmach, pełen nagłych zakrętów, improwizowany Skládanka (Jigsaw Puzzle) - trwająca 6 minut, bardzo intensywna kompozycja w której obok grających swoje Hladíka i Semelki prym wiódł wygrywający zwariowane i niemal szaleńcze dźwięki na flecie Stivín. Pewną chwilą oddechu był przywodzący bardzo wczesne dokonania Jana Akkermana z grupą Focus - Ztráty A Nálezy (Lost-And-Found) - niewiele ponad 5-minutowy, w sumie bardzo ładny kawałek, choć linia melodyczna tego jednego, długiego sola gitary mogłaby być bardziej dopracowana... Ostatnim nagraniem na LP Modrý Efekt & Radim Hladík i A Benefit Of Radim Hladík był oparty początkowo na chwytliwej, gitarowej zagrywce (jakby wziętej z albumu grupy Mountain) a zdominowany przez stylistykę wczesnego, czyli jeszcze przyjemnego dla ucha jazz-fusion, 12 i pół-minutowy Hypertenze (Hypertension). Główną rolę odgrywały tutaj mocno zawiłe i zagrane na dużej prędkości dźwięki elektrycznej gitary, saksofonu Stivina oraz elektrycznego pianina Kratochvíla, choć mnie znacznie bardziej przypadł do gustu następujący zaraz potem, pełen oddechu, znacznie spokojniejszy środkowy moment, po którym pojawiła się nieźle zakręcona i zagrana w rakietowym tempie partia basu, zaś całość podsumowała narastająca powoli i ponownie przypominająca melodykę grupę Focus, niespokojna koda." RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO.

