BLUE EFFECT & JAZZ Q PRAHA - Coniunctio - KRAY Edition
BLUE EFFECT (Modry Efekt)
Gatunek:
Medium: PŁYTY CD
Data nagrania: 1970
Kraj: Czechosłowacja
Dostępność: 1 dzień
DOSTĘPNY
cena: 80,00 zł / 20,00 EUR
"Jeszcze w składzie z pierwszym wokalistą muzycy The Blue Effect coraz bardziej ukierunkowywali się w stronę jazzu, gdyż po pierwsze na zdobywającą coraz większą popularność 'muzykę uciskanych amerykańskich mniejszości' decyzyjne grona w Czechosłowacji patrzyły przychylnym okiem, a po drugie utwory instrumentalne, czy też abstrakcyjne tytuły nie wchodziły w konflikt z wszechobecną cenzurą.
W marcu 1970 roku instrumentalne trio The Blue Effect w składzie: Hladík, Kozel i Čech ponownie weszło do praskiego studia nagraniowego Suprahopnu żeby wraz z free-jazzową, praską formacją Jazz Q Praha (prowadzoną wówczas przez wirtuoza gry na dętych Jiří Stivína i klawiszowca Martina Kratochvíla ) podczas jednodniowej sesji zarejestrować coś na kształt nowoczesnego, jazz-rockowego odpowiednika klasycznego albumu Ornette Colemana Free Jazz: A Collective Improvisation (Atlantic, 1961) na którym (pisząc skrótowo) dwa kwartety jazzowe - w tym dwie sekcje rytmiczne - grały swoje, ale... obok siebie. Czytelników uciekających właśnie w popłochu (albo przerzucających kartkę) proszę o cierpliwość, gdyż czeska 'super-sesja' okazała się być dziełem bardzo udanym, momentami genialnym, choć nie wolnym od kakofonicznych, trudnych do wytrzymania fragmentów. Pierwszą stronę wydanego jeszcze w 1970 nakładem Supraphonu ale dla członków Czeskiego Klubu Płytowego roku LP Coniunctio wypełnił skomponowany przez dwóch liderów Jazz Q, blisko 20-minutowy Coniunctio I (In Memoriam Lubomíra Pristofa) - wykonany przez obie formacje. Trudno opisać tę kompozycję, gdyż działo się w niej bardzo wiele! Po kakofonicznym i teoretycznie trudnym do zniesienia, 30-sekundowym wstępie, z chaosu wyłoniło się zespołowe, zdecydowanie progresywne, choć bliskie anarchii granie z Radimem Hladíkiem grającym w prawym kanale soczyste, przesterowane solo, podczas gry w lewej części muzycy Jazz Q próbowali go 'wytrącić z równowagi', ale jednocześnie przenikliwymi i zagranymi nieco 'obok' dźwiękami saksofonu, organów i demolowanej przez perkusistę bębnów dodawali tej muzyce swoistego kolorytu. Nie da się ukryć, że najlepsze granie pojawiło się w 8 minucie, kiedy w obu kanałach niepodzielnie królował swoim pokręconym, progresywnym boogie, gitarzysta. Potem nastąpił 6-minutowy, pozbawiony pierwiastków rockowych fragment zawłaszczony najpierw przez urokliwie improwizującego na flecie Stivína, którego potem zastąpili pozostali trzej muzycy, by wreszcie w 15 minucie, po kolejnym stylistycznym nawrocie na krótko powróciła rockowa magia, gdyż obie formacje zabrzmiały razem jak mocno pokręcone Jethro Tull... Ostatnie 3 minuty utworu poświęcono na konsekwentne wyciszenie emocji... W sumie jest to kawał odważnego i głośnego grania które w 1970 roku z pewnością nie przyniosło tym muzykom wstydu! Jaka szkoda, że w Polsce nikt tak wówczas (jazz-rockowo) nie grał!
Drugą stronę rozpoczynał trwający 6 minut utwór Návštěva U Tety Markéty, Vypití Šálku Čaje (w wersji eksportowej zatytułowany A Visit To Aunty Margaret For A Cup Of Tea) - fragment którym zachwyciłem się blisko 30 lat temu - niemal ignorując pierwszą część albumu! Zdominowany przez wyjątkowo rockowo nastawiony, ale grający w dość średnim tempie Blue Effect, ten ozdobiony kapitalnymi, jethrotullowskimi partiami fletu lidera Jazz Q i jednocześnie przepełniony smakowitymi, zadziornymi, gitarowymi solówkami kawałek brzmiał równie dobrze (jak nie lepiej) jak najlepsze, progresywne grupy z Wysp Brytyjskich! Co ważne, w tym utworze Hladík jasno pokazał w jakim kierunku podąży na kolejnej, dużej płycie! Dla odmiany, w trwającym 7 minut i kompletnie jazzowym Asi Půjdem Se Psem Ven (Perhaps We'll Probably Take The Dog Out) wystąpił wyłącznie Jazz Q Praha - a który w swoim free -jazzowym stylu przetestował wytrzymałość materiałową saksofonu, fortepianu, kontrabasu i zestawu perkusyjnego. Całość zamykał skomponowany przez Hladíka i Stivína i wykonany przez oba bandy, ponad 7-minutowy Coniunctio II - oparty na lekko rozkołysanym, powolnym, rockowym rytmie jakby blues-progresywny (w połowie bliski free-jazzowej stylistyce) numer zdominowany przez zawodzącego na gitarze Hladika, podgrywającego psychodelicznie na organach Kratochvíla i dmącego niemiłosiernie w saksofon Stivína. W moim odczuciu LP Coniunctio to taki ostatni punkt graniczny pomiędzy pełnym pasji, odważnym, wczesnym, pionierskim jazz-rockiem a miejscem zwanym Jazz, gdzie jest chłodno, obco i które chce się jak najszybciej opuścić. Już 3-4 lata później tego typu album, w części rockowej grany bardziej zachowawczo, prawdopodobnie w stylistyce fusion i poddany nowocześniejszej produkcji - byłby dla mnie trudny do wysłuchania. Jak już wspomniałem, zrealizowany w cieniutkiej, łatwo ulegającej zużyciu okładce (z dwoma zdjęciami na tyle) album ukazał się także w wersji eksportowej z granatowym labelem Supraphonu na winylu - z laminowanym, błyszczącym i niemal identycznym frontem, ale tylko z jednym zdjęciem grających razem w studio obu formacji na tylnej kopercie. Na koniec dodam, że płyta uważana jest za pełnoprawny, dyskograficzny tytuł obu formacji, tak więc pojawi się również dalej, jako debiut grupy Jazz Q!" RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO.
Edycja limitowana, nowa, zafoliowana.