MODRY EFEKT – 33 (+3) - Supraphon Digipak Remastered Edition
  • MODRY EFEKT – 33 (+3) - Supraphon Digipak Remastered Edition
  • MODRY EFEKT – 33 (+3) - Supraphon Digipak Remastered Edition

MODRY EFEKT – 33 (+3) - Supraphon Digipak Remastered Edition

BLUE EFFECT (Modry Efekt)
Gatunek: rock progresywny
Medium: PŁYTY CD
Data nagrania: 1981
Kraj: Czechy
Dostępność: 1 dzień
DOSTĘPNY
cena: 90,00 zł / 22,50 EUR
Jeszcze we wrześniu i październiku 1980 w trio zarejestrowany został ósmy (albo dziewiąty - licząc w dużej mierze powtórkowy LP Kingdom Of Life) i niestety ostatni longplay pod nazwą M. Efekt. Płytę zatytułowaną 33 wydał już w 1981 roku Supraphon i zawierała ona cztery, rozbudowane i z reguły bardzo dobre kompozycje podzielone na dwie strony winylu: część pierwsza wyszła spod ręki Hladika a stronę B napisał Semelka. Dużą zaletą tej muzyki było bardzo tradycyjne, jak na 1981 rok, rockowe brzmienie, no i powrót dominujących, gitarowych brzmień - mocno ograniczonych na poprzednim longplayu. Warto też wspomnieć, że w nagraniu płyty wzięli udział Martin Kratochvil - fortepian, Jiří Stivín - flet oraz były basista zespołu - Josef Kůstka - śpiew. Całość otwierał doskonały, zdecydowanie progresywny Třiatřicet - trwający 14 i pół minuty, dość zmienny stylistycznie i z niemenowską pasją zaśpiewany fragment, ale jak już wspomniałem - zdominowany przez kapitalne, dynamiczne i wyjątkowo solidne frazy elektrycznej gitary nawiązujące do szkoły Howe'a i Gilmoura. Oczywiście nieco kosmicznie (a krótkimi chwilami niemal nowofalowo) pobrzmiewające syntezatory próbowały zdominować tę muzykę, ale Hladík się nie dał! No i bębnienie Vlado Čecha jak zawsze było rewelacyjne! Nie chcę być złośliwy, ale jak sobie pomyślę o poziomie ówczesnego, rockowego grania w Polsce, to ogarnia mnie autentyczna zazdrość! Drugim nagraniem był 7-minutowy Avignonské Slečny Z Prahy - bardzo łagodnie, niemal pastoralnie rozpoczęty fragment, który potem przeistoczył się w kolejny, soft-progresywny kawałek w stylu Focus i Camel. Rozpoczynający drugą część, niemal 9-minutowy Občasná Pánská Jízda za wyjątkiem kilku zadziornych i połamanej rytmicznie, krótszych fragmentów utrzymany był z reguły w dość wolnym rytmie i za sprawą genialnych zagrań Radima Hladíka ponownie przywodził na myśl klasyczne nagrania Focus, Camel i Steve'a Hacketta. Natomiast zamykający ostatnią płytę Kohoutek Kamarádství Dokapává tak jak poprzednik oparty był na niemal idealnym współbrzmieniu ciepło brzmiących syntezatorów i zamaszystych, gitarowych partii, z czego największe robiła narastająca powoli, perfekcyjnie zagrana i co ważne - melodyjna solówka w drugiej połowie utworu. Uwaga! W wersji CD kolejność ostatnich dwóch nagrań została zamieniona - nawet jeśli booklet pokazywał inaczej! I to był już koniec płytowej działalności (nie licząc kilku singli) tej wspaniałej formacji - jeszcze raz powtórzę, że z pewnością najlepszej, najbardziej wszechstronnej - jaka w latach 70. działała w Bloku Wschodnim! Przyznam się, że trochę nie doceniałem zespołu Hladíka! Zasłuchiwałem się w 2-3 wczesnych tytułach a resztę miałam raczej... w poważaniu. I dopiero teraz, kiedy skończyłem przesłuchiwać dokładnie wszystkie te albumy - dopiero teraz do mnie dotarło, jak doskonała ta muzyka i na jak wysokim i co ważne - niezmiennie równym poziomie stała przez długie lata! Ja rozumiem, że zaraz odezwą się głosy, że jest przecież Omega (uwielbiam, ale po 1975 to już nie było to...), że Breakout (świetny, ale po 1971 mocno nierówny i przestał się rozwijać), że SBB (bez jednej, doskonałej płyty w dorobku; totalnie przereklamowany, uwielbiany głównie w Polsce, choć ceniony na świecie) a może rumuński Phoenix (kapitalny, ale ich dorobek był niezbyt okazały...). Już tak na koniec dodam, że w 1981 roku zespół się rozpadł, gdyż wokalista oraz wierny Hladíkowi od zawsze perkusista Čech odeszli, żeby założyć grupę Lešek Semelka & S.L.S. Natomiast w późniejszym latach samotny gitarzysta praktycznie skazany został na pracę z różnymi, przypadkowymi składami, zaś efektem tych działań była zrealizowana w 1983 płytka Supraphonu: Něžná/Záhada Jmelí (1983) - z balladową i kompletnie nijaką stroną A i niezłą, hard-rockową stroną B. Natomiast w 1987 na rynek trafił nieznany mi ‎Doktor/Čajovna (Supraphon, 1987). Niestety jeszcze w 1986 roku doskonały perkusista (porównywany w ojczyźnie do Johna Bonhama) Vlado Čech zmarł przedwcześnie z powodu alkoholizmu..." RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO. Wydanie w digipaku z trzema bonusami.