BLUE EFFECT / MODRY EFEKT - Modry Efekt A Radim Hladik - KRAY Edition
BLUE EFFECT (Modry Efekt)
Gatunek:
Medium: PŁYTY CD
Data nagrania: 1975
Kraj: Czechy
Dostępność: 1 dzień
DOSTĘPNY
cena: 80,00 zł / 20,00 EUR
"Ten pochodzący z Pragi i założony w listopadzie 1968 roku zespół jest moim skromnym zdaniem najlepszą a z pewnością najbardziej wszechstronną, rockową formacją jaka kiedykolwiek powstała w Czechosłowacji a także - teraz będzie nieco kontrowersyjnie - w całym Bloku Wschodnim! Prowadzony przez doskonałego Radima Hladíka - bez wątpienia najwybitniejszego gitarzystę w tej części Europy (grającego również na elektrycznych organach, flecie i sitarze), zespół tworzyli początkowo wokalista Vladimír J. Mišík, grający również na organach, drugi gitarzysta Miloš Svoboda, basista Jiří Kozel oraz wyśmienity perkusista Vlado Čech. Warto wiedzieć, że Hladik grał wcześniej w popularnej grupie The Matadors, w której przez moment pojawił się również Mišík. (...) Pod koniec 1974 roku nakładem Supraphon/Artia (już z jasnopomarańczową nalepką Supraphonu na płycie) ukazał się przeznaczony na eksport do 'bratnich krajów' LP A Benefit Of Radim Hladík - całkowicie instrumentalny album ozdobiony kolorowym zdjęciem grającego za złotym Gibsonie Hladika i co ciekawe - sygnowany nazwą The Blue Effect! Już w 1975 roku do czeskich sklepów trafił identyczny, choć wydany w całkowicie zmienionej, nieco abstrakcyjnej okładce (wyglądającej jak kolejny album węgierskiej grupy Locomotiv GT...) i wzbogacony 4-stronicową wkładką ze zdjęciami i tekstami - wspomniany stronę wcześniej LP Modrý Efekt & Radim Hladík. Widać, że nasz Radim zdecydował się promować swoje nazwisko, a to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego - zwłaszcza w opinii innych członków zespołu... Warto dodać, że w nagraniu płyty wzięli gościnny udział grający na flecie Jiří Stivín oraz obsługujący elektryczny fortepian Martin Kratochvíl - wówczas już samotny lider Jazz Q. Oprócz okładki i tytułu, jedyną różnicą z wersją eksportową był fakt zamiany ze sobą 2 i 3 nagrania na pierwszej stronie. Tak więc bierzemy się za czeską edycję z lokomotywą...
Pierwszą stronę otwierał trwający aż 10 minut Boty (Shoes) - będący inną, w sumie niewiele zmienioną wersją utworu Je Třeba Obout Boty A Pak Dlouho Jít (One Must First Put On Shoes And Then Walk) - znanego z Nová Syntéza 2. Przyznam się, że pozbawiona wokalu i orkiestry, ale za to zagrana z większym zębem (choć zawierająca przepiękne, delikatne solo na flecie Jiří santanowską solówkę gitary i a i tę santanowską solówkę gitary) i momentami zdecydowanie hard-rockowa, ta w sumie oryginalna wersja bardziej mi się podobała! Kolejnym fragmentem był przepiękny, balladowo-rockowy numer oparty na powracającym, bardzo melodyjnym temacie wykreowanym przez ponakładanych na siebie w różnych odstępach, łkające i zawodzące, elektryczne gitary Čajovna (Tea-Room), czyli chyba najbardziej popularny wśród fanów zespołu utwór, będący połączeniem stylistyki romantycznego Petera Greena z moimi ukochanymi Wishbone Ash z okresu LP Argus. Ponoć to właśnie przez ten utwór płyta została wstrzymana na blisko 2 lata! Ale dlaczego? Z powodu cenzury? Przecież to instrumental... Trzecim na płycie fragmentem był zagrany w dość połamanych rytmach, pełen nagłych zakrętów, improwizowany Skládanka (Jigsaw Puzzle) - trwająca 6 minut, bardzo intensywna kompozycja w której obok grających swoje Hladíka i Semelki prym wiódł wygrywający zwariowane i niemal szaleńcze dźwięki na flecie Stivín.
Pewną chwilą oddechu był przywodzący bardzo wczesne dokonania Jana Akkermana z grupą Focus - Ztráty A Nálezy (Lost-And-Found) - niewiele ponad 5-minutowy, w sumie bardzo ładny kawałek, choć linia melodyczna tego jednego, długiego sola gitary mogłaby być bardziej dopracowana... Ostatnim nagraniem na LP Modrý Efekt & Radim Hladík i A Benefit Of Radim Hladík był oparty początkowo na chwytliwej, gitarowej zagrywce (jakby wziętej z albumu grupy Mountain) a zdominowany przez stylistykę wczesnego, czyli jeszcze przyjemnego dla ucha jazz-fusion, 12 i pół-minutowy Hypertenze (Hypertension). Główną rolę odgrywały tutaj mocno zawiłe i zagrane na dużej prędkości dźwięki elektrycznej gitary, saksofonu Stivina oraz elektrycznego pianina Kratochvíla, choć mnie znacznie bardziej przypadł do gustu następujący zaraz potem, pełen oddechu, znacznie spokojniejszy środkowy moment, po którym pojawiła się nieźle zakręcona i zagrana w rakietowym tempie partia basu, zaś całość podsumowała narastająca powoli i ponownie przypominająca melodykę grupę Focus, niespokojna koda." RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO.