HAMMEL, PAVOL (patrz: Prudy) - PAVOL HAMMEL A SKUPINA PRUDY - Hrać - Opus Press
cena: 110,00 zł / 27,50 EUR
Zarejestrowany w 1974 a wydany już w 1975 roku w rozkładanej okładce LP Hráč był ostatnim albumem Hammela nagranym oficjalnie z Prúdami (już z nowym perkusistą Pavolem Kozmą). Niestety, klimat muzyczny się zmieniał a ambitne, progresywne granie odchodziło pomału do lamusa. Prawdopodobnie po umiarkowanym sukcesie poprzedniego albumu artysta... złagodniał i choć zaproponowany przez niego, perfekcyjnie wyprodukowany materiał wciąż można było zaliczyć do rockowej stylistyki, to jednak płytę w połowie wypełniały łagodne, wyrafinowane pop-folk-rockowe ballady - czasem w amerykańskim stylu a momentami nawet w estetyce naszego Marka Grechuty (bez grupy Anawa), aczkolwiek jako wielki fan twórczości twórcy Korowodu, mam świadomość wagi tego porównania...
Pierwszą stronę bardzo obiecująco otwierał charakteryzujący się nieco połamanym rytmem (z fantastycznie wypełniającą przestrzeń, perkusyjną stopą) i zaśpiewany z werwą, tytułowy Hráč - fantastycznie wyprodukowany, powolny utwór oparty na współbrzmieniu organów, fortepianu, akustycznej gitary, fletu i chórków w stylu Uriah Heep! Kolejnym, również rockowym utworem był folk-progresywny, rozkołysany Hotel Sen - bardzo fajny, akustyczno-elektryczny kawałek z towarzyszącą partią fletu i nieco trywialnym refrenem. Następujący potem, folkujący Zimuška (akustyczne gitary, fortepian, rozkołysany rytm, męskie chórki) utrzymany był w nieco amerykańskim stylu. Nawiązujący trochę do stylistyki Crosby, Stills & Nash, momentami zaśpiewany niemal krzykliwym głosem, ponownie balladowo-folkujący Starý Porcelán nagrany został z pomocą instrumentów perkusyjnych, fortepianu i akustycznych gitar i w połowie nabrał nieco mocy za sprawą fajnego, elektrycznego sola gitary. W dość podobnym, choć nieco bardziej popowym stylu podany był chwytliwy Ty Si Tá, zaś dla odmiany Bláznove Byty rozpoczynał się intrygującymi dźwiękami gitary z wah-wah, jednak w mgnieniu oka przeistoczył się w urokliwą balladę trochę w stylistyce Cata Stevensa, zbudowaną na brzmieniu fortepianu, smyczków, okazjonalnych chórków i delikatnej sekcji rytmicznej. Pierwszą stronę zamykała Svitanie - pogodna, melodyjna i zagrana w dość żwawym rytmie rockowa ballada w klimacie Geroge'a Harrisona. Niestety, drugą stronę płyty otwierał przebojowy umpa-umpa, czyli łączący stylistykę tanga z muzyką lat 50., megapopularny Učiteľka Tanca - piosenka którą zna dosłownie niemal każdy dorastający w latach 70., ale nie ma pojęcia kto ją wykonywał. No więc... Pavol Hammel! Co gorsza, kolejnym kawałkiem był przypominający trochę nagrania grupy Mungo Jerry, mocno rozkołysany Blší Trh; na szczęście Hammel mocno przyplusował V Každom Počasí - bardzo delikatnym, elegancko zaaranżowanym (fortepian, smyczki i ponownie uriahowskie chórki) utworze przypominającym trochę niektóre dokonania naszego Marka Grechuty! Nastrój ponownie uległ zmianie w Láskavo - w sumie fajnym, zagranym z wielką klasą i doskonale zaaranżowanym, jazzującym boogie. To jest jeden z tych kawałków, które być może nie przekonują od strony muzycznej, ale ich interpretacja powoduje opadającą szczękę... Kolejnym utworem w którym doszukałbym się echa stylu Grechuty był Chuť Prvých Strát - robiący wrażenie, odważnie zaaranżowany (gęste, rozbujane bębny, skrzypce, organy Hammonda), choć nieco przegadany fragment . Płytę kończył zaśpiewany delikatnym głosem z towarzyszeniem jedynie gitary akustycznej i fortepianu Mladosť. W sumie jest to bardzo przyjemna płyta - wiele zyskująca przy każdym, ponownym przesłuchaniu. RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO.