HAMMEL, PAVOL & VARGA, MARIAN (patrz: Collegium Musicum / Prudy) - PAVOL HAMMEL / MARIAN VARGA / RADIM HLADIK - Na II. programe sna - SLO Opus Press - POSŁUCHAJ
cena: 110,00 zł / 27,50 EUR
W 1976 roku Hammel, Varga oraz Hladik a także kilku przyjaciół z Prúdów i z Fermaty (m.in. Hájek, Szapu i Kozma na bębnach oraz Belák na basie) zebrało się żeby nagrać wydany przez Opus już w 1977 roku w pojedynczej kopercie, ale z dodatkową wkładką ze zdjęciem tria LP Na II. Programe Sna - podpisany Pavol Hammel, Marián Varga, Radim Hladík. Tak po prawdzie, to ponownie była to płyta dwóch dawnych kumpli (i zarazem kompozytorów całego materiału) a nazwisko gitarzysty (oczywiście słyszalnego, ale na poziomie istotnego muzyka sesyjnego) trafiło na okładkę prawdopodobnie za 'całokształt' oraz ze względów marketingowych. Opinie na temat tego albumu są podzielone. Jedni uważają go za niemal za klasykę progresywnego rocka z tej części Europy a inni znów, że popowy, że nierówny... W tym wypadku prawda wyjątkowo leży pośrodku, gdyż mniej więcej połowa tych bardziej skomplikowanych utworów (z reguły napisanych o dziwo, przez wokalistę) to jest czeski rock z najwyższej półki, i faktycznie - druga część płyty (a w szczególności jej druga strona) to napisane przez Vargę (do tekstów Peteraja) krótkie, zazwyczaj niezbyt skomplikowane formalnie kawałki (będący jakby częścią rock-opery czy musicalu a nie progresywnego albumu) zaśpiewane ze swadą przez Hammela. Problem w tym, że jeśli lubi się stylistykę, intonację i barwę głosu lidera Prúdów (a ja polubiłem bardzo - nawet nie wiem kiedy!), to wtedy całości płyty słucha się z wielką przyjemnością! Natomiast miłośnicy konkretnego, w dużej mierze instrumentalnego grania lepiej żeby mieli w odtwarzaczu funkcję programowania :-) Pierwszą stronę otwierał skomponowany przez duet H-V ciężki, rozkołysany i niemal hardprogresywny Na Druhom Programe Sna - zaśpiewany przez Hammela silnym głosem, zaledwie 3 i półminutowy fragment ozdobiony pięknym, choć krótkim solem Hladika z pomocą pedału głośności oraz kolejnym, już na pełnym gazie. Tak więc początek był bardzo obiecujący! Potem nastąpił zaledwie 100-sekundowy Náhle - piękny, balladowy utwór oparty na współbrzmieniu hiszpańskiej i elektrycznej gitary, smyczków, fortepianu i melodyjnego wokalu. Trwający 4 minuty Letia Husi to niemal emersonowski utwór wzorowany trochę na She Belongs To Me - grupy The Nice i w większości wypełniony niemal psychodeliczną, klawiszową improwizacją graną na tle fajnie nabijających szybki, nieco połamany rytm bębnów! Trwający tylko minutę Voda był kolejną, wyrafinowaną miniaturą na wokal, fortepian i jakieś przeszkadzajki, natomiast napisany przez Hammela, 7-minutowy S Chodníkom Na Chrbte to kapitalny, progresywny utwór spełniający wszelkie standardy klasyka gatunku: chwytliwy temat grany przez zaciągającą nieco gitarę, niebanalna gra sekcji rytmicznej; swobodny, niemal zaimprowizowany pojedynek grających ze sobą elektrycznej gitary i przesterowanych i specjalnie modulowanych organów Hammonda i wreszcie dynamiczna kulminacja. Super! Tylko dla tego nagrania warto mieć tę płytę! Pierwszą część albumu zamykał monumentalny Ľalia Poľná - trwający 4 minuty utwór oparty na brzmieniu kościelnych organów (wokalu i chórków) i brzmiący niemal jak fragment mszy. Drugą stronę rozpoczynał pogodny, folkujący, pop-rockowy i nieco zabawny Papageno Z Novej Vsi - krótki kawałek Vargi, który kiedyś byłby zwykłą stratą czasu a dzisiaj słucham go z przyjemnością. Niestety, skomponowany przez Pavola, popowy, nieco latynoski i na dodatek okraszony głośnymi, żeńskimi chórkami V Zelenej Pamäti z pewnością był jedynym, prawdziwie słabym numerem na Na II. Programe Sna. Zagrany w stylistyce rozbawionych, jazzujących Queen - Na Schodoch Gymnázia był może niewiele lepszy, ale przynajmniej zaśpiewany i zagrany w niewymuszony sposób. Nie będę ukrywał, że trzeci z kolei (na szczęście krótki), pop-rockowy numer w postaci Správne Žiť może twardogłowych progsterów doprowadzić do płaczu albo szału), ale po prostu należy zaakceptować tę nieco musicalową konwencję i już. Następujący potem Z Ofsajdu był balladowo-rockowym fragmentem ozdobionym chwytliwym tematem granym na flecie i bardzo ładną solówką gitary Hladika. Przedostatni na albumie, skomponowany przez Hammela, ponad 4-minutowy Lodička Z Papiera był od dawna wyczekiwanym, dynamicznym i dość wyrafinowanym, pełnym zakrętów, niemal wykrzyczanym rockerem łączącym stylistykę ELP, wczesnych Queen i Uriah Heep! Gdyby ten fragment znalazł się na pierwszej stronie, to jestem pewien, że połowa słuchaczy nigdy nie przełożyłaby winylu na drugą stronę (ale pierwsza byłaby mocno zgrana...), tym bardziej, że całość zamykał zagrany w drażniącym, dixielandowym stylu (potem przeistoczonym w rodzaj szantów) Až Túto Moju Pieseň Dohrajú.
Niewiele brakowało, aby to był ostatni tytuł w karierze Hammela, gdyż w sierpniu 1976 roku ledwo wymknął się śmierci. Miał lecieć porannym samolotem z Pragi do domu w Bratysławie, ale ponieważ troszkę w nocy 'zabawił', to zaspał a samolot, którym miał lecieć rozbił się z powodu poważnej awarii niedaleko Bratysławy podczas próby lądowania na wodzie i i wszyscy pasażerowie zginęli. Ponieważ artysta był na liście pasażerów, przez kilka godzin uważano go za zmarłego. Kiedy wylądował w Bratysławie następnym lotem, łatwo sobie wyobrazić szczęście zrozpaczonej rodziny i przyjaciół! RECENZJA JACKA LEŚNIEWSKIEGO Z ROZPOCZĘTEJ, ALE PO PÓŁ ROKU PORZUCONEJ (2021) KSIĄŻKI O ROCKU Z DAWNEGO BLOKU WSCHODNIEGO.